Uśmiechnęłam się na wspomnienie tego co zrobiłyśmy po zakończeniu imprezy. Miranda, zamiast zadzwonić do swojej mamy i poczekać na nią kilka minut, wpadła na pomysł, żeby przejść się do swoich domów. "Bo tak zdrowo!" wykrzyknęła mi, gdy zapytałam o to. Czy to normalne, żeby iść kilka kilometrów do domu zamiast przejechać się w wygodnym samochodzie??
Usłyszałam pukanie.
-Lilo, śpisz?- spytał mój tato uchylając drzwi.
-Tak.- powiedziałam wkładając głowę pod poduszkę.
-Widzę, że nie śpisz. Wstawaj, śniadanie gotowe.
-Mhm..- mruknęłam otulając się szczelniej kołdrą.
-Wstawaj!- krzyknął mi tato koło ucha. Przewróciłam oczami.- Już. Wstajemy! Wstajemy!- krzyczał tak na cały dom. Nie skończył dopóki nie miał pewności, że położę się z powrotem spać.
Zwlokłam się z łóżka, ubrałam i zeszłam na śniadanie.
Gdy tato zobaczył mnie jak wchodzę do kuchni, wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i postawił na stole talerz ze śniadaniem.
-Jak było na zabawie?- spytał gdy usiadłam.
-Fajnie.
-Cieszę się.. Aaa. Masz jakieś plany na dziś?
-Nie wiem. Może spotkam się z Mirandą, w tym tygodniu mamy sprawdzian.. A czemu pytasz?
-A nic, nic. Po prostu bylem ciekawy.- powiedział wymijająco. Pokiwałam lekko głową.
Przypomniałam sobie o kartce z pozdrowieniami, którą ostatnio znalazłam w salonie.
-Tato?
-Hm? Słucham.
-Znalazłeś kartkę?
-Kartkę? O czym ty mówisz?- spytał zdziwiony.
-Ostatnio robiłam porządki w salonie.. Na komodzie położyłam listy i kartki.- wyjaśniłam szybko.
-Jakie kartki?
-Z pozdrowieniami!- wykrzyknęłam lekko zdenerwowana.
Gdy powiedziałam to, tato zrobił dziwną minę.
-Tak, przypominam sobie.- wykrzyknął bardzo entuzjastycznie.- Dziękuję, że sprzątnęłaś.- I wyszedł z kuchni.
Zatkało mnie. To było bardzo dziwne..
Wzruszyłam ramionami i wzięłam się za skończenie śniadania. Kiedy zjadłam, pobiegłam do pokoju.
Wzięłam telefon z szafki nocnej, żeby zobaczyć która godzina. 12.30.. Późno..
Miałam też wiadomość od Mirandy:
"Siemanko :) masz dziś czas?"
"Pewnie, że mam. A co, tęsknisz? :P"- odpisałam.
Kładę telefon na miejsce i idę się przebrać. Szybko znajduję coś odpowiedniego, a mianowicie szorty, czarny TOP, bluzka w stylu "nietoperza".
Ubrana siadam na łóżku i sprawdzam co odpisała.
"A żebyś wiedziała, że tęsknie. :( nie widziałam Cię dobre sześć godzin.
Przyjdziesz? Połazimy po mieście."
Uśmiecham się. To samo powiedziałam tacie przy śniadaniu.
"Pewnie,że przyjdę. :) Nie zawiodę.. O której i gdzie? "
"Nie wiem jak Ty, ale ja i tak jestem poza domem. Możemy
spotkać się.. W parku na Żeromskiego. Dasz radę?"- napisała. No tak, mogłam się domyślić, że nie będzie jej o tej porze w domu.
"Pasuje mi.. Zaraz bd. :) Wezmę kasę, to pójdziemy na lody..
Zapowiada się gorący dzień. ;D"
Schowałam telefon do kieszeni, wzięłam torebkę, wsadziłam do niej portfel i kilka innych drobnych rzeczy, które mogą się przydać.. Zbiegłam na dół.
Gdy zobaczyłam swoje odbicie w lustrze na korytarzu, to aż podskoczyłam. Zapomniałam się uczesać..
Przeczesałam szybko włosy palcami i ruszyłam wzdłuż korytarza.
-Wycho...- zaczęłam. Ale nie skończyłam bo w tym samym momencie zobaczyłam karteczkę.-..dzę.
"Wyszedłem. Wrócę późno. Nie czekaj z kolacją..
Jeśli gdzieś wychodzisz nie zapomnij zamknąć domu.
Tata"
Doobra.. Zerknęłam na zegarek wiszący na ścianie. Musiał niedawno wyjść. Nawet nie usłyszałam.
Wychodząc z domu- a raczej biegnąc, ponieważ byłam spóźniona- głowę miałam zajętą karteczką, którą tato zostawił... Pierwszy raz tak zrobił.. Częściej wysyłał mi sms-y jak miał dłużej zostać w pracy. Ale karteczki? Nigdy tak nie robił.
Przekraczając mury parku, od razu zaczęłam rozglądać się za Mirandą. Siedziała na ławce przy fontannie. Zobaczyła, że idę i zaczęła machać rękami. Podbiegłam do niej. Przytuliłyśmy się na powitanie.
-Cześć.- powiedziałam.- O której wstałaś?
-Koło ósmej, a co?
-Ja przed dwunastą wstałam. Chociaż gdyby nie tato, to pewnie jeszcze bym spała.- uśmiechnęłam się.
-Łał. Poważnie? Opowiadaj jak się wczoraj tańczyło z "Nowym".- przy ostatnim zrobiła w powietrzu dwa dziwne ruchy dłońmi.
-Nie Nowy, tylko Adam. I nie ma o czym opowiadać. Serio.- zapewniłam.
-No nie wiem. Przetańczyliście pewnie cały wieczór.- przypomniała mi z szerokim uśmiechem.- No dalej. Na pewno jest co opowiadać.
-Ty mi lepiej powiedz kto Ci podsunął pomysł ze spacerem do domu. Czy ty wiesz o której dotarłam do domu?- spytałam z udawanym oburzeniem.
-A jakoś mnie natchnęło. Zresztą nie narzekaj, dzięki mnie wyrobisz kondycję.- mrugnęła okiem i szeroko się uśmiechnęła.
-Pozostawię to bez komentarza.- powiedziałam opierając się wygodniej. Miranda zaczęła się śmiać.- No co?- spytałam zdezorientowana.
-Nic... Proszę Cię. Powiedz jak się tańczyło.
-Fajnie.- powiedziałam wymijająco.
-Podoba Ci się.- powiedziała. Zrobiłam wielkie oczy.
-Skąd przyszło Ci to do głowy? Chłopak jak każdy inny.
-Nie mów. Te oczy, włosy, mięśnie.. No i tyłek.- przy ostatnim zrobiła krótką pauzę i poruszyła brwią.- Jest boski!- wykrzyknęła.
-Czy ty zawsze musisz zwracać uwagę na tyłki? Jest też coś takiego jak osobowość.
-Wiesz.. Nie wiem jak ty, ale ja wolę żeby było na czym oko zawiesić.- mrugnęła porozumiewawczo. Przewróciłam oczami.
-Z dnia na dzień coraz bardziej mnie zaskakujesz. Wiesz?
-Wiem. Uwielbiasz mnie za to.
-Taaak.. Wręcz ubóstwiam. A teraz chodźmy na lody. Gorąco mi.
-Idę, idę..- mruknęła.
Wstałyśmy z ławki i podreptałyśmy powoli do budki z lodami. Zaczęło się robić niemiłosiernie gorąco.
Zaczęłam myśleć o tym co powiedziała Miranda. "Przecież to głupie. Rozmawialiśmy tylko raz.- wczoraj. Przecież to nielogiczne." Kątem oka zobaczyłam jak moja przyjaciółka szła.. Cała w skowronkach, szczęśliwa.. Miała szczęście. Miała Roberta.. "Przecież to paranoja! Czemu dopiero teraz o tym myślę?"
Siedziałyśmy na ławce i jadłyśmy lody, gdy ktoś podszedł do nas. Przysłoniłam słońce ręką i spojrzałam. Adam.
-Cześć dziewczyny.- przywitał się.- Mogę?- spytał pokazując wolne miejsce na ławce.
-Pewnie!- wykrzyknęła Miranda.- Siadaj.
-Dzięki.. A jak po wczorajszym? Dobrze się bawiłyście?- spytał i popatrzył na nas.. "Czy jego oczy się uśmiechnęły?" Pomyślałam. Jeszcze raz na mnie spojrzał..
-Oby tak częściej było!- wykrzyknęła moja przyjaciółka.
-To następnym razem ty urządzasz.- powiedziałam prowokacyjnie.
-A wiesz, że to zrobię?- powiedziała z błyskiem w oku.
- Już to widzę..- mruknęłam. Zgromiła mnie wzrokiem.- A jak, udało Ci się sprzątnąć ten cały bałagan?- spytałam Adama.
-Jakoś dałem radę.- uśmiechnął się. "Ma na prawdę boski uśmiech...."- Nie było tak źle. To tylko tak tragicznie wyglądało.- znowu ten uśmiech.
-Wiecie.. Muszę lecieć. Moja mama właśnie napisała, że mam gości.. Wybaczcie.- powiedziała Miranda, zebrała swoje rzeczy i pobiegła.
-No tak..- nie miałam pojęcia co powiedzieć.
-Masz ochotę się przejść?- spytał Adam, czum totalnie mnie zaskoczył.
-Ekhm.. tak.. Czemu nie..- powiedziałam, jeszcze lekko zdziwiona.
Poszliśmy wzdłuż strumyka płynącego przez park. Potem każde poszło w swoją stronę.
Po powrocie poszłam od razu do pokoju, żeby się przebrać i odpocząć. Jak na maj jest stanowczo za gorąco.
Pierwsze co zrobiłam po przebraniu się to, włączenie komputera. Znalazłam jakiś film który miałam zamiar obejrzeć i włączyłam go.
Do samego wieczora siedziałam i oglądałam. Po tym wszystkim ledwo dałam radę dojść do łóżka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz