środa, 30 lipca 2014

Nowe możliwości

     Powoli odsunęłam twarz od twarzy Adama. Cały czas patrzyłam mu w oczy, a on w moje.
-Przepraszam, nie powinienem.- powiedział speszony i powoli się odsunął. Przyjrzałam się mu.
-Nic się nie stało.. Naprawdę.- zapewniłam Adama.
-Na pewno?
-Jeszcze pytasz?- spytałam zdziwiona.. Myślałam, że odwzajemniając pocałunek dałam mu do zrozumienia, że nie jestem zła.
-Uff..- westchnął. Uśmiechnęłam się na ten widok..- Nie obrazisz się jeśli zaproszę Cię na randkę?- spytał.
-Ale mam jedno pytanie.- powiedziałam.
-Jakie?
-Sam zaaranżujesz tą randkę, tak?
-Tak.. A kto miałby mi pomóc?- spytał rozglądając się wokół ogniska.
-Miranda.- chwilę siedziałam i obserwowałam jego reakcję.
-Skąd wiedziałaś?- spytał speszony.
-Domyśliłam się po naszym ostatnim spotkaniu.. Wtedy nad jeziorem.- wyjaśniłam.
-No tak.. Przepraszam Cię, po prostu pomyślałem, że Miranda lepiej to zorganizuje.- powiedział Adam zawstydzony.
-Nic się nie stało.- zapewniłam z pokrzepiającym uśmiechem.- Ale podpowiem Ci, że następnym razem po prostu mnie zaproś.
-Dzięki.- powiedział z ulgą w głosie.. Widziałam jak bardzo się denerwował. To było takie słodkie.
   Skończyliśmy rozmowę, więc spletliśmy nasze dłonie razem i siedzieliśmy w ciszy patrząc na płomienie.
 
    Usłyszałam budzik w drugim końcu pokoju. Zapewne zapomniałam go anulować dzień wcześniej.
Nie chciało mi się wstawać, więc zaczekałam aż sam się wyłączy. Zamiast tego, leżałam i myślałam o tym co wydarzyło się między mną a Adamem.. Uśmiechnęłam się do siebie i powoli wstałam z łóżka żeby zejść do kuchni i zrobić sobie śniadanie.
   Na kuchennym stole leżała karteczka.
       " Lilo,
       Wrócę dziś późno z pracy. Anna zrobiła obiad, więc jest w lodówce. Musisz go odgrzać.
     Jeśli będziesz miała chęć to wieczorem wychodzę i możesz kogoś zaprosić.
                                      Całuje, Tata."
 Dziwne, że taka propozycja wyszła od taty. Nigdy bym nie wyobrażała sobie czegoś takiego, a tu prosze.
Postanowiłam zadzwonić do Mirandy. Nie gadałyśmy od naszej małej sprzeczki przed ogniskiem.
-Halo?- usłyszałam po drugiej stronie zaspany głos przyjaciółki.
-Siemka, to ja. Lilo. Mam pytanie.
-No?- mruknęła.
-Wpadniesz dziś do mnie? Mojego taty dziś nie będzie i zaproponował, żebym zaprosiła kogoś.
-I padło na mnie?- spytała z ironią.
-Tak. Musimy pogadać.
-A mianowicie  czym?- spytała już bardziej rozbudzona.
-O wszystkim.. Przeważnie o wczorajszym wieczorze. To jak, przyjdziesz?
-Za ile czasu?
-Jak najszybciej..- wyrzuciłam z siebie szczęśliwa jak nigdy.
-Dobra. Tylko się ubiorę i już jestem u Ciebie.- zapewniła i rozłączyła się.
  Westchnęłam i oparłam się o stół. Musiałam sama jeszcze się ubrać i dokończyć robienie śniadania. Po wieczornej rozmowie z Adamem od samego wyjścia z łóżka, byłam po prostu cała w skowronkach. Cieszyłam się, że taty nie było w domu, bo pewnie wypytywałby mnie o wszystko co się wydarzyło.
A tego po prostu bym nie zniosła.
  Zjadłam szybko kanapkę z szynką i serem i pobiegłam się ubrać w jakiś dres. W sumie to był najlepszy strój, skoro i tak nie planowałam nigdzie wychodzić.
  Miranda przyszła po niecałych piętnastu minutach. Dosłownie. Nie zapukawszy do domu, po prostu otworzyła drzwi i krzyknęła.
-Jestem!
-Nie da się nie usłyszeć,na prawdę.- powiedziałam schodząc z piętra. W odpowiedzi uśmiechnęła się szeroko i przytuliła na powitanie.
-Dobra, możesz mi zrobić coś do picia a ja.. Ja usiądę i poczekam aż to zrobisz.
-Miła jesteś. A co chcesz do picia?-spytałam.
-Coś zimnego.. Jest gorąco jak nie wiem co.
-Dobra. Zrobię Ci koktajl, pasuje?
-Zależy jaki..- drażniła się ze mną.
-Masz do dyspozycji dwie możliwości. Pierwsza: mleko, truskawki, maliny, arbuz i kostki lodu. Druga: mleko, kiwi, marakuja, awokado i kostki lodu.
-Masz w domu awokado?- spytała zaskoczona.
-No pewnie. Przydaje się czasem do jakiegoś deseru czy coś...- wyjaśniłam. Choć w rzeczywistości kupiłam je dopiero drugi raz.
-Fajnie.. Musze kiedyś je wypróbować.- oznajmiła i przyglądała się moim poczynaniom podczas robienia koktajlu.
    Żeby nie siedzieć bezczynnie podczas naszej rozmowy, postanowiłam i dla siebie zrobić koktajl. Choć nie mogłam doczekać się rozmowy, to trochę się bałam tego co będą o mnie gadać. Ale chyba nie powinno tak być,z  racji, że to ostatnie dni gdy można spotkać kogoś ze swojej klasy.
-Dzięki.- powiedziała Miranda, biorąc swój koktajl.- Mmmm.. Pyszny.
-Bo mój.- powiedziałam z dumą.
  Nie pozostało mi nic innego do roboty więc usiadłam przy stole, naprzeciw przyjaciółki i zaczęłyśmy rozmowę.
-Opowiadaj.- powiedziała Miranda między kolejnymi łykami koktajlu.
-A więc... Nie wiem czy widziałaś jak wczoraj siedziałam przy ognisku na ławce..
-Yyy... Coś kojarzę. A co?- spytała.
-A siedziałam wtedy sama?- odpowiedziałam pytaniem.
-Nie wiem.. Chyba sama.. Powiedz o co Ci chodzi.
-Chodzi mi o to, że w pewnym momencie zrobiło się chłodno. A ja nie wzięłam żadnej bluzy.
-I co z tego? Przecież siedziałaś przy ogniu.. Powinno być Ci cieplej, nieprawdaż?
-Prawdaż, prawdaż. Tylko mi było chłodno.
-Dobra.. Było Ci chłodno... Co dalej?
-Ktoś podszedł do mnie od tyłu i przykrył moje plecy kocem...- powiedziałam z lekkim uśmiechem w kącikach ust.
-Kto to był?- spytała przyjaciółka coraz szybciej chcąc wydobyć ze mnie wszystkie informacje.
-Adam..- powiedziałam.- Okrył mnie i usiadł obok mnie, okrywając i siebie tym samym kocem co ja.
- Na prawdę?- wykrzyknęła zdumiona.
-Tak, na prawdę.. Zaczęliśmy rozmawiać.
-A o czym rozmawialiście?- spytała, nie mogąc się powstrzymać.
-O wszystkim. Zaczęliśmy od tego, żeby następnym razem po prostu mnie gdzieś zaprosił a nie prosił Ciebie o przysługi..
-Następnym razem? Czyli planujesz się z nim spotkać..
-Tak.. Ale jest jeszcze jedna rzecz.- powiedziałam z tajemniczym uśmiechem. Przez chwilę nic nie mówiłam, ale widziałam jak to działa na Mirandę, więc ciągnęłam dalej.- W pewnym momencie zaczął nachylać się ku mojej twarzy.. Gdy jego twarz była dosłownie centymetr od mojej, pocałował mnie. Słyszysz? Pocałował!- wykrzyknęłam szczęśliwa jak małe dziecko.
-I teraz mi o tym mówisz?
-A kiedy miałam to zrobić? Nie mogłam Cię znaleźć wczoraj..
-Aaa.. Przepraszam. Wcześniej poszłam bo mama zadzwoniła do mnie.- usprawiedliwiła się.- Ale jak to pocałował? Tak po prostu? Odwzajemniłaś?- zasypała mnie gradem pytań.
-Zwolnij, bo nie nadążam.- powiedziałam.- A teraz po kolei.Tak, pocałował mnie.. Nie wiem dlaczego, powód jest znany tylko dla niego. A czy odwzajemniłam? No pewnie. Jeszcze pytasz?- odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
   Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
-Zapraszałaś kogoś jeszcze?- spytała podejrzliwie.
-Nie.- powiedziałam, zastanawiając się kto to może być. Może tata czegoś zapomniał?
-To idź sprawdź kto to. Ja tu poczekam.
-Dobra.- powiedziałam i podreptałam pod drzwi. Wyjrzałam przez judasza i mojemu oku ukazał się nie kto inny tylko Adam. Bez wahania otworzyła drzwi.- Cześć.- przywitałam go.
-Cześć. Przyszedłem do Ciebie, bo mam do Ciebie pytanie.
-Mmm.. Dobra. To pytaj.
-Czy zechciałabyś wyjść ze mną np, do kina?- spytał. Przyjrzałam się jemu. Stał z rękami w kieszeniach spodni, miał lekko zaczerwienione policzki i błyszczące szczęściem oczy.
-Pewnie że tak.- powiedziałam szczęśliwa.- A kiedy?
-Nawet i zaraz..- powiedział, po czym spojrzał na mój dres. Miał kilka plam i na kolanie miał dziurę, ale za nic bym go nie wyrzuciła.- Wiesz co? Przyjdę tutaj za godzinę, dobrze?
-Dobrze. Dziękuję za zaproszenie.- powiedziałam. W odpowiedzi wzruszył ramionami, co wywołało mój uśmiech.. Nie mogłam się powstrzymać, więc zrobiłam krok w jego stronę, nachyliłam się ku niemu i pocałowałam.- Dziękuję.- powiedziałam jeszcze raz.- Będę gotowa za godzinę.
-Oczywiście. Do zobaczenia.- mówił z zachwytem w oczach. Uśmiechnęłam się jeszcze raz i zniknęłam za drzwiami.
   Tam oparłam się o ścianę i zastanawiałam się czy to wydarzyło się na prawdę. W pewnym momencie musiałam wejść w głąb domu, bo usłyszałam niecierpliwe stukanie paznokciami o blat stołu. Weszłam do kuchni.. Gdy tam weszłam, przyjaciółka od razu stanęła tuż przy mnie.
-I kto to był?- spytała.
-To był Adam. Przyszedł zaprosić mnie do kina. Będzie tu za godzinę. Za.. Godzinę.- mówiłam jak w transie. W końcu zaczęłam skakać i piszczeć ze szczęścia. Po kilkunastu minutach wygłupów pobiegłyśmy do mojego pokoju.
  Zdecydowałam się na letnią sukienkę i baleriny. Makijażem zajęła się Miranda. Przy włosach nic nie zrobiłam.. Tylko przyjaciółka spięła moją grzywkę dwiema spinkami i byłam gotowa.
Byłam też szczęśliwa jak sześciolatka.
 
  Godzina minęła a ja siedziałam w kuchni i czekałam. Mirandę wysłałam do domu, po tym jak przyrzekłam opowiedzieć jej o wszystkim. Uśmiechałam się do siebie gdy w końcu usłyszałam dzwonek. Wzięłam głęboki uspokajający oddech i poszłam otworzyć drzwi.
-Witaj.- ponownie przywitałam się z Adamem.
-Witaj.- odwzajemnił powitanie.- Możemy iść?- upewnił się.
-Tak, tak. A co będziemy oglądać?- spytałam ciekawa co zaplanował.
-Zależy co wybierzesz.- oznajmił z uśmiechem.
-Ja? Dlaczego? Mogłeś sam coś wybrać.
-Wiem o tym. Ale wolałbym jakbyś ty to zrobiła. Dobrze?
-Oczywiście.- powiedziałam.
 Dalej szliśmy w milczeniu. Nie było po co rozmawiać. Idąc obok siebie, spletliśmy dłonie i szczęśliwi wkroczyliśmy do budynku kina.
-Co wybierasz?- spytał Adam gdy staliśmy naprzeciw listy, na której wypisane były wszystkie filmy jakie w tym dniu grali w kinie.
-Hmm.. Obejrzyjmy.. "Keith". - zaproponowałam, wyszukując na liście w której sali grają.
-Mi pasuje.- powiedział.- Chodź kupimy bilety i popcorn.
  Nie musiałam nic mówić, po prostu skinęłam głową i poszliśmy. Kupił dwa bilety, jeden wielki popcorn z masłem i  dwie cole.
  Wkroczyliśmy do sali i zajęliśmy przydzielone nam miejsca. Oglądaliśmy przytuleni do  siebie i szczęśliwi, że w końcu możemy sami usiąść i jedząc popcorn spędzać razem czas.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz