czwartek, 10 lipca 2014

Rozwikłane tajemnice

   Przez całonocne rozmyślanie wstałam dopiero przed południem. Zanim wstałam z łóżka, leżałam jeszcze chwilę żeby upewnić się czy tato jest jeszcze w domu. Nie usłyszałam żadnego dźwięku więc odetchnęłam i poszłam się odświeżyć.
  Nie mieściło mi się to wszystko w głowie.. Moja.. Mama jest tu. Chce mnie poznać.. A raczej chce pokazać, że żyje i że chce mnie widzieć.. Dziwne uczucie. Gdy ktoś po tylu minionych latach przypomina sobie o tobie, a ty dowiadujesz się o tym w tajemnicy przed innymi..

 Tego dnia wybrałam się z Mirandą do kina. Nie miałam ochoty chodzić po mieście i udawać, że wszystko jest wspaniałe.. Ale nawet w ciemnym pomieszczeniu, gdzie siedzi się z ludźmi ramie w ramie, Miranda zauważyła, że coś jest nie tak.
-Ej.. Co jest?- spytała w połowie filmu.
-Nic..- mruknęłam z wzrokiem wbitym w ekran.
-Nie wciskaj mi kitu. Przecież widzę, że coś jest nie tak.- popatrzyłam na nią i zastanawiałam się nad tym czy opowiedzieć jej o wczorajszym dniu.
-To nie miejsce na rozmowę.- zauważyłam.- Przeszkadzamy innym oglądać.
-Nie ma sprawy. Ale pamiętaj, że nie dam Ci spokoju puki nie dowiem się o co chodzi.
-Dobrze. Nie martw się. Opowiem Ci wszystko ze szczegółami.
-Trzymam za słowo.
   Uśmiechnęłam się kącikiem ust i wróciłam do oglądania filmu.

    Film trwał dość długo i sądziłam, że Miranda zapomni o naszej rozmowie w czasie filmu. Niestety nie zapomniała. Gdy tylko wyszłyśmy z budynku kina, pociągnęła mnie do kafejki.
-Dobra. Teraz opowiadaj.- zażądała gdy usiadłyśmy przy stoliku.
-Nie mam pojęcia od czego zacząć.- powiedziałam szczerze.- Trochę to chore.
-I co? Pamiętasz? Na dobre i na złe.. Na zawsze, nie ważne co by się działo.- przypomniała mi o naszej obietnicy. Westchnęłam.
-Cóż.. Okazało się, że moja mama jest tu.
-Tu? To znaczy?
-Jest w tym samym mieście co ja.. Czasem i w tym samym budynku.
-Że co?! Była w twoim domu?- spytała. Zaskoczyła mnie tym pytaniem, ponieważ nie sądziłam, że tak szybko na to wpadnie.
-Była.. Wczoraj wieczorem rozmawiała z moim tatą.. Z początku nie skojarzyłam kim jest, ale podsłuchałam ich rozmowę.. Nie mam pojęcia co o tym wszystkim myśleć. Przez całą noc nie spałam.
-Dlaczego?
-Bo planowała mi powiedzieć, że jest moją mamą.. Tylko, że ja udałam, że śpię..- wyznałam zawstydzona.- Boże! To jest straszne. Przez całą noc myślałam nad tym co usłyszałam.. I zastanawiałam się dlaczego mnie zostawiła skoro teraz chce mnie poznać.
-Dobra, będę szczera.- przyznała.- Jeśli przyjdzie dziś do twojego domu nie chowaj się, nie udawaj że śpisz.. Jeśli będzie chciała z Tobą porozmawiać to się zgódź. Nie przewracaj mi tu oczami.- dodała grożąc mi palcem.- A więc.. Na czym skończyłam?
-Że mam się zgodzić, gdy będzie chciała rozmawiać.- przyznałam niechętnie.
-Właśnie. Dobrze wiem, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale wolałabym wiedzieć dlaczego moja mama mnie zostawiła.. Nawet jeśli byłyby to egoistyczne powody.
-Tyle, że ja się cholernie boję..- przyznałam. Miranda uśmiechnęła się współczująco.
-Wiesz.. Zmieńmy temat, dobra?- Kiwnęłam głową.- Opowiadaj jak było z Adamem.
-Hm.. Zaprosił mnie na lody do lodziarni przy jeziorze. Zamówiliśmy lody, rozmawialiśmy..
-O czym?- spytała.
-O wszystkim.. Spytał mnie co lubię robić, jeść.. O wszystko mnie pytał..
-A ty?
-Co ja?- spytałam zbita z tropu.
-Czy też go pytałaś.
-Tak. Wiem co lubi robić, jeść, jakie ma zainteresowania..
-A jakie ma?
-Ejj.. To że zaaranżowałaś spotkanie, nie znaczy, że powiem wszystko co się tam działo.- powiedziałam.
-Spoko.. Tylko nie proś mnie o nic więcej.- udała obrażoną.
-Dobrze, to nie pytaj o nic.- powiedziałam z szerokim uśmiechem. Nie mogła się powstrzymać i odwzajemniła uśmiech.
-Nie myśl sobie. Zresztą.. Nie chcę wszystkiego wiedzieć. No bez przesady.- mruknęła.
-Cieszy mnie to niezmiernie.
-Mnie również.- poprawiła się na krześle.- Ale teraz masz skończyć opowiadanie.- Zażądała.
-Po zjedzeniu lodów musiałam się zbierać do domu.. Więc zebraliśmy swoje rzeczy, on zapłacił za lody i wyszliśmy. Zaczęłam iść w stronę domu i zaproponował, że mnie odprowadzi. Zgodziłam się.
-Okeyy.. A jak się pożegnaliście?
-Przytulił mnie..- przyznałam rumieniąc się aż po koniuszki uszu.- I powiedział, że jest zawsze w pobliżu.
-Jak słodko!- wykrzyknęła Miranda zachwycona. Uśmiechnęłam się na wspomnienie tego. Pamiętałam jak na mnie patrzył..
-Mhm.. - mruknęłam rozkojarzona.
-Dobra. Idziemy. Wstawaj.
-Gdzie idziemy?- spytałam zbierając się.
-Do Ciebie.- powiedziała lekko.
-Co?!- wykrzyknęłam.- O na pewno nie. Idź sama.- powiedziałam i usiadłam z powrotem na krzesło.
-Obiecałaś mi coś.
-Co? Nic nie obiecywałam.- A raczej nic o czym bym pamiętała.
-Jak nie. Obiecałaś, że porozmawiasz ze swoją mamą.
-Ona nie jest moją mamą..- zaprzeczyłam.
-A kim?
-Kobietą, której prawie nie znam.
-No to masz okazję, żeby ją poznać.

  Z kawiarni Miranda wyciągnęła mnie prawie siłą. Nie miałam ochoty na rozmowę. Z nikim. Ale to do niej nie docierało. Nie miałam wyjścia, więc bez woli życia podreptałam za nią jak małe dziecko za swoim rodzicem.
  Z każdym krokiem zbliżającym nas do mojego domu, coraz bardziej się denerwowałam. W myślach już układałam plany ucieczki..
-Nawet o tym nie myśl.- mruknęła Mir. Zaczęłam zastanawiać się, jak ona to robi.. Czasami dosłownie jakby czytała mi w myślach. Nic nie odpowiedziałam. Nie miałam już na to chęci.. I im bliżej celu byłyśmy, tym mniej woli życia miałam ja sama.
W końcu dotarłyśmy. Ku mojemu rozczarowaniu, przed domem stało auto. Miranda też je zauważyła.
-To jej?- spytała.
-Tak. Dobra.. Możesz wracać.
-Żebyś zwiała? No chyba nie.
-Nie zwieję.. Jaki miałabym w tym cel? I tak w końcu musiałabym iść do domu..
-No tak.. Nie pomyślałam o tym.- zgodziła się ze mną.- Dobra, pójdę. Ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Pogadasz z nią.. I wysłuchasz jej.
-Tylko tyle?
-Aż tyle.- powiedziała z powagą. Popatrzyłam na nią, by upewnić się czy nie zmieni zdania. Nic.
-Obiecuję, że porozmawiam z nią. I wysłucham co ma do powiedzenia.- obiecałam kładąc rękę na sercu. Kiwnęła głową dumna z siebie i przytuliła mnie.
-Wierzę w Ciebie.- powiedziała.- Jesteś twarda.
-Mhm..- mruknęłam na znak, że zrozumiałam.
-Do jutra.
-Pa.
  I poszła. Ja zaś wzięłam głęboki oddech i ruszyłam do drzwi frontowych. Im bliżej byłam, tym bardziej się bałam. Powoli otworzyłam drzwi i przekroczyłam próg. Usłyszałam echo rozmowy w salonie. Poszłam do kuchni.. Chwile po mnie przyszedł tato.
-Cześć mała.- przywitał mnie.- Jak tam?
-Dobrze.. A u Ciebie?
-Hm.. Też dobrze.- przyznał.- Możemy porozmawiać?
-Mhm.. A o czym?
-O.. Zresztą wiesz co? Idź się przebierz i przyjdź do salonu. Dobra?
-Dobra. Zaraz będę.- powiedziałam mając nadzieję, że nie słychać w moim głosie paniki. Poszłam do pokoju i zmieniłam ubranie na krótkie spodenki i koszulkę. Stanęłam jeszcze przed lustrem, żeby zobaczyć jak wyglądam. Miałam wystraszony wyraz twarzy i rumieńce na policzkach. Pobiegłam jeszcze szybko do łazienki i ochlapałam twarz zimną wodą. Wzięłam jeszcze głęboki oddech i poszłam do salonu gdzie czekał na mnie tato i ponoć moja mama.
  Przekraczając próg salonu, czułam na sobie wzrok obojga. Usiadłam na jednej z kanap. Oni siedzieli na drugiej.
-Dobra.. O czym chciałeś rozmawiać?- spytałam tatę, celowo omijając wzrokiem kobietę siedzącą dosłownie kilka centymetrów dalej.
-Chciałbym Ci przedstawić Annę. Anna jest.. Twoją mamą.- powiedział i zamilknął. Patrzyłam na niego przez dłuższy czas, nic nie mówiłam.. Po prostu patrzyłam.- Powiedz coś.- poprosił.
-A co mam powiedzieć?- spytałam.- Cześć mamo, dawno się nie widziałyśmy, prawda?- rzuciłam z ironią.
-Proszę Cię, przestań.- poprosił i klęknął naprzeciw mnie.- Ej, Lilo.. Proszę. Wysłuchaj co ma do powiedzenia. Dobra?
-...Dobra.- przyznałam niechętnie.
-Dziękuję.
-Ja również dziękuję.- odezwała się Anna.- I przepraszam. Wiem, że to jest trudne do zrozumienia.. Może na początku przyznam Ci się, że bałam się odpowiedzialności. Bałam się, że sobie nie poradzę.- powiedziała obserwując moją reakcję. Nic nie zrobiłam. Po prostu siedziałam  słuchałam co mówi.. Obiecałam to Mirandzie.- Przez te wszystkie lata nie mogłam ścierpieć tego, że Cię zostawiłam. Bałam się pokazać się wcześniej, ponieważ nie wiedziałam jak zareagujesz. Pisałam do twojego taty, żeby wiedzieć na bieżąco co u Ciebie. Ale w pewnym momencie miałam dość i chciałam zapomnieć. Zapomnieć o tym wszystkim co się wydarzyło.
-A jak planowałaś to zrobić?- spytałam przerywając jej.
-Podróżowałam. Zwiedzałam wszystkie możliwe miejsca. Od najmniejszych miast w Polsce aż do największych za granicą. Byłam wszędzie. Za każdym razem wyjeżdżałam coraz dalej.. Ale to nic nie dawało. Gdy zastanawiałam się nad pamiątką z podróży, myślami byłam przy Tobie. Zastanawiałam się jak zareagujesz na prezent. Aż w pewnym momencie nie kupowałam nic.
 Do tej pory nie mogę uwierzyć, że siedzę tu i rozmawiam z Tobą. Że poznałam Ciebie. Wyrosłaś na śliczną kobietę.- powiedziała. Nie wiedziałam co powiedzieć. Moje myśli krążyły wokół tego wszystkiego co właśnie powiedziała.- Oczywiście wiem, że możesz nie chcieć mnie znać.. Ale proszę Cię tylko o chwilę rozmowy.. Powiedz coś.
-Co mam powiedzieć? Co ja mam o tym myśleć? Dorastałam bez mamy. Z każdą sprawą chodziłam do taty, bo nie miałam mamy. Nawet nie wyobrażasz sobie jak czułam się w dzieciństwie, gdy każdy opowiadał o swojej mamie. Tylko nie ja. Zawsze zastanawiałam się, czy to prze ze mnie odeszłaś.
  Mówisz że bałaś się odpowiedzialności. A co miał powiedzieć tato, który opiekował się mną przez tyle lat? Czemu on się nie bał? Czemu on nie uciekł jak najdalej, bo się bał odpowiedzialności? To jest nie do pomyślenia. Co prawda obiecałam komuś, że wysłucham co masz do powiedzenia i porozmawiam z Tobą, ale to nie odda mi 17 lat bez Ciebie. Prawda?- spytałam, żeby upewnić się, że mnie zrozumiała. Spojrzałam na tatę. Kątem ust uśmiechał się do mnie.- A teraz przepraszam, ale muszę  iść.- wstałam z kanapy i minęłam tatę.  Poszłam jak najszybciej do pokoju i pogrążyłam się w najróżniejszych zajęciach, żeby nie pogrążać się znowu w myślach.
 W końcu otworzyłam okno w pokoju i usiadłam na parapecie. Zamiast rozmowy taty i Anny, słyszałam szum silników samochodów i wiatru.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz